>

GG:
Ścieżki żywych
Przełamują Ciszę
BLUTENGEL
CLAN OF XYMOX
CLOSTERKELLER
SOPOR AETERNUS
NINE INCH NAILS
Cradle of Filth
Torhaus
Marilyn Manson
London After Midnight
Theatre of Tragedy
Untoten
Dead Can Dance
Leaves' Eyes
XotoX
Amduscia
Terrorfakt
Dioxyde
Lacrimosa
Diary of Dreams
Zeraphine
Angtoria
TamTrum
Suicide Commando
Aslan Faction
Desdemona
Smashing Pumpkins
Lacrimas Profundere
Edyta Bartosiewicz
Diorama
Rammstein
Mortal Love
L'Ame Immortelle
Hocico
Devil Doll
Antony & The Johnsons
Depeche Mode
Alien Vampires
Psyclon Nine
Fading Colours
The Crüxshadows
Type O Negative
Feindflug
CHRISTINA AGUILERA
Die Form
Swans
Umbra Et Imago
CombiChrist
Theatres Des Vampires
Unto Ashes
Deine Lakaien
AstroVamps
ColdWorld
Mind.In.A.Box.
Narsilion
Wynardtage
The Birthday Massacre
Ashbury Heights
Unheilig
The Cure
SnakeSkin
Shape of Despair
Fetish
BDSM
Mundury SS
Szkoła BDSM
Necro Porn
Nekrofilia
Fetysz.pl
Hentai
Hentai Center
GENIALNE OPOWIADANIE
"DELETED SCENES OF A SNUFF PRINCESS"!!! (oto właśnie moje słynne dzieło ;>)
Blogi
Miss Spookiness
Lilith Vampiriozah
Sangrea Cyanure Nox Ferra
Sanguine de'Viant
Heartcore
Children of the Night
Blood Luna
Wampiryzm w literaturze
Erzsebet Bathory
Trydium
Nowa Krew
Dzieci Ciemności
Różne
Cmentarna Mgła
Dark Inn
Magia
Krew & Żyletka...
Enneagram
Centrum PSI
Satanizm
Carpe Noctem
Black Page
Duchy
Kryptozoologia
Kryptozoologia 2
Fairy Name Generator
White Satin - czy śmierć może być piękna?
Portal Gothic.pl
Your Gothic Name
Quizilla
Generatory
Cytaty
Your Vampire Name
Very funny
A jakbyś się nazywał(a), będąc gwiazdą porno? ;>
Twoje imię jako POKEMONA... :/
Aresztuj kogoś :D
Czasami czuję się tak, jak ten motylek...
LOsux - lektura obowiązkowa dla każdego licealisty
TEST KOMPETENCJI na temat mej skromnej osoby ;>
A tu mamy galerię zdjęć pewnego miłego pana
Czytelnia
Edgar Allan Poe
Tadeusz Miciński
Poezja
Tomek Beksiński
"Mroczny Dar"
Moje wiersze
Edward Stachura
Zapomniane
2005
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
2006
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
2007
styczeń
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
2008
styczeń
marzec
kwiecień
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
2009
styczeń
marzec
kwiecień
maj
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
2010
maj
czerwiec
sierpień
grudzień
2011
styczeń
luty
marzec
lipiec
październik
grudzień
2012
styczeń
Łatwiej umierać z głodu, niż spokojnie znosić te sny. Rzygam łzami, pochłaniając kolejną tabliczkę czekolady. Ale jutro - przyrzekam - znów stanę na drodze czystej autodestrukcji, znów będę krucha jak moje marzenia i niezdecydowane myśli. Byłbyś ze Mnie dumny, widząc jak umieram. Byłbyś, gdyby w ogóle obchodziło cię, czy jeszcze istnieję.
Nie mam pretensji do nikogo, a mimo to kulę się przytłoczona brzemieniem swojej winy. To ona sprawia, że wanilia cuchnie, a upokorzone odrzuceniem ciało katuje się kolejną porcją zbyt słodkiego ciasta.
Nie chcę snuć oskarżycielskich teorii, ale to przez ciebie moje szczęście chodzi okrężnymi drogami. Czasem chowa się w szufladach wypchanych po brzegi słodyczami. Czasem przybiera formę głodówek. Zawsze jednak jest tak samo kościste i martwe, zimne i nieprzystępne. Skażone twym imieniem, którego nie daję rady wymówić.
Jesteś goryczą i moją klątwą. Nienawidzę cię tak, jak swego ciała i kocham, jak stan półświadomości wywołany tygodniowymi etapami wygłodzenia.
Listopad i grudzień zawsze pachną tak samo - Panem. Co roku umieram na nowo, te chłodne dni nie pozwalają Mi zapomnieć o najpiękniejszym z moich koszmarów. O śnie, który ziścił się, a jego echo nadal odbija się od ścian złamanego, poniżonego serca.
Musiałam opuścić tę szkołę, tę pracę, to miasto. Na nic to jednak... Kronika wciąż ulega aktualizacjom, choć wydarłam z niej wszystkie kartki.
Historia, która nigdy się nie zakończy. Mogę uciekać, zapominać, czerń zastąpić niewinnością pasteli... Mogę być szczęśliwa. I mimo to, kilka nic nie znaczących słów, jakie wypłynęły z Pańskich ust, złamie Mi serce po raz kolejny. Nie kocham, już nie - naprawdę.
Po prostu są takie sny, powracające systematycznie, by torturować umysł i już spuchnięte od płaczu oczy. Słodka trauma będąca mą utajoną klątwą.
Nie wiem, gdzie, kim i z kim Pan jest dziś... Przeraża Mnie to, acz nie bardziej niż wizja nieplanowanego spotkania gdzieś na jednej z tamtych ulic zasnutych rozpaczą wołającą do Mnie z niebezpiecznie bliskiej krainy zwanej Przeszłością.
Nie zna Mnie Pan, nie pamięta, nie chce. Gorzki fakt, który wciąż staram się sobie uświadomić... I nadal nie potrafię uwierzyć...
Patrzę na prawie-szkielet zamknięty w fotografii. To nie Ja, nie mogę być tą kruchą księżniczką, istotą z mych snów... Obrazy kłamią, zupełnie jak lustra. I dłonie - nie wyczuwające już kości, które rzekomo kreślą moją postać.
42,8. Przestaję ufać nawet cyfrom.
Mierzę dni dekagramami, każde 100g mniej sprawia, że czuję się coraz cięższa. Prawda czy paranoja?... Wpędzają Mnie w nią jedynie podejrzenia o coś, co nazywają anoreksją. Haha. Bywa, że zaczynam w to wierzyć. Podobno nie zawsze mam rację. Nie wmówią Mi jednak niczego.
Zima bez Prozacu. I jak za starych, niekoniecznie dobrych czasów, upłynie pod znakiem lodowatego błękitu, wypełniającego żyły smutkiem.
Pora przywrócić szafirowe serce na jego tron.
75 przeobraziło się w 48.
Nie potrafiłabym przestać.
Nadzieja na wydostanie się byłaby głupotą, naiwnością, którą gardzę.
Nie, stąd nie ma ucieczki. Wszystkie drogi, złudne labirynty, zawsze prowadzą do miejsca, w którym tkwię od lat. Choć to piekło - Ja na złość nazwę je niebem. Dopóki tzw. rzeczywistość nie ingeruje zbyt natarczywie.
A Prozac znowu zafunduje Mi wyprawę w krainy szczęścia, błogostanu, nieuzasadnionej euforii. Jedna z nielicznych pozytywnych ścieżek... I tak zakończy się TU - będącym preludium do TAM.
Ogień wygasł, nie strawi już tego, co go tłumiło.
Zniszczę to samodzielnie.
My mechanical heart, how it tears me apart...
wtorek, 4 stycznia 2011
Coś jeszcze?